Obrazy w mojej głowie dręczą me sumienie,
Ból, strach i cierpienie to nadal we mnie drzemie.
Pamiętam te noce, kiedy bałem się zasnąć,
Ciche szepty, przeszywający chłód i zapach kwiatów,
Po raz kolejny wracam z podróż z zaświatów,
Przestrzeń niedostępna dla zwykłych ludzi,
Nie jeden wszedł do niej i już się nie obudził.
Pamiętam mój upadek, ukląkłem wtedy na kolana,
Cierpienie, ból istnienia i nadal niegojąca się rana.
To ten czas, kiedy wódka budziła mnie z rana,
Wieczny kac, z moralniakiem za pan brat.
Pamiętam to jak dziś, w głowie przewijają się zdjęcia,
Lecz teraz to już za mną, wszystko jest do ominięcia.
Całkiem inny człowiek, szereg zmian, rewolucja,
Odbijając się od dna, zrozumiałem o co gram,
O piękne chwile i życie, którego nigdy nie kupicie.
Teraz na karku dwadzieścia kilka lat,
Obok mnie, nie jeden wróg, nie jeden brat,
I Ci, którzy zazdroszczą, że wybiłem się ponad stan.
Obrałem cel, spełniam marzenia i realizuję mój plan,
Walczę o swoje, lecz nigdy po trupach, żaden cham,
Nie wejdzie w moją drogę, nie zamknie tych bram.
Na koniec dobra rada: pobudź swój umysł, obierz cel,
Walcz o marzenia, bo gdy się poddasz nie będziesz miał nic,
A każdy normalny człowiek przecież chcę godnie żyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz