niedziela, 15 stycznia 2012

Noc

Noc, kolejna bezsenna noc, przelewam swoje myśli na papier,

Jak Jotuze pierdole reguły, które narzuca jakiś klakier, żyje na bakier.

Tej nocy, tylko ja, długopis, kartka i Johnnie Walker,

Zabijam smutek, przekraczam tą przepaść jak Joe Cocker.

Lecz ona znów leży obok i dręczy moje myśli,

Chce mnie owinąć wokół palca, wabi, mówi abyśmy wyszli.

Wewnątrz mnie toczy się zażarta walka, natłok myśli,

Nie wiem czy to zwykły sen, czy śnię na jawie.

W labiryncie myśli zabijam siebie, krwawię.

Czuję, że muszę uciec stąd by nie popaść w psychozę,

Ale ja kocham ten stan, kocham tą hipnozę.

Katalepsja, ten ból przeszywa moje mięśnie, zastygam,

Hipermnezja, odtwarzam ślady odciśnięte w psychice,

Schizofrenia dotyka mnie, jest coraz bliżej…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz